-
Kategorie
-
Dodane
- - Proszę pana, nie jestem pewien, czy posiadłszy umiejętność sprzedawania perfum Poupee-de-Oui, nadaję się na skrzyżowanie Metternicha z Amundsenem.
.
- Wie pan, przyniosłem mu wykaz tych książek. Ale niech pan tego nie rozgłasza. Nie chciałbym, żeby ktoś wiedział, jakie rzeczy czytywałem za młodu. .
Zanim dotarliśmy do głównego traktu tazamów jeszcze raz natknęliśmy się na rabusiów. Wielkie chłopiska uzbrojone były w europejskie karabiny i w wypadku zaczepki nasza odwaga na niewiele by się zdała. Na szczęście pozostawili nas w spokoju - zapewne przez wzgląd na naszą nędzną powierzchowność. Tak to czasem nawet bieda może mieć swoje dobre strony. .
- Ciekawe więc, kto to zrobił? Czyżby miejscowi mordowali naszych przewodników za współpracę z wrogiem? .
— Co z tym, którego nie było? .
- - Proszę pana, nie jestem pewien, czy posiadłszy umiejętność sprzedawania perfum Poupee-de-Oui, nadaję się na skrzyżowanie Metternicha z Amundsenem.
.
-
Losowe
- - Ja też cię lubię, małpeczko. Chciałem ci powiedzieć, że jeśli twoja kupa kłamstw ma się zaraz rozsypać, to nie musisz zadawać sobie trudu, by wznieść następną konstrukcję, wzmocnioną uroczystymi zapewnieniami, że to wreszcie jest prawda, cała prawda i nic oprócz prawdy. Zapomnij o tym. Być może stara konstrukcja jest już wytarta, ale nie dbam o to. Z tego właśnie powodu nie próbuję znaleźć w niej dziur lub sprzeczności. Chcę po prostu żyć z tobą, trzymać cię za rękę i słuchać, jak chrapiesz. .
- - Jeśli tu pracuje, to musi zajmować jakieś dość eksponowane stanowisko. Czy to znaczy, że Syndykat przemknął i tutaj? - zastanowił się Kellerman. .
- — Teraz zejdźcie, obaj. Zachowujcie się, jak należy, a wszystko będzie dobrze. .
- - To może się nie udać. Dwa karzełki tuptające za dorosłym mężczyzną to tylko ciekawostka. Pół tuzina karzełków wywoła zbiegowisko. .
- Abolhasan tłumaczył odpowiedź Dadgara. .
- A mnie ganisz, kiedy tarzam się w resztkach padliny, żeby zachować jej zapach. .
- Coburn i większość ludzi z jego grupy spędzili noc w "Bukareszcie". W domach nikt na nich nie czekał. .
- Castle zszedł do salonu, gdzie Sara nie mogła usłyszeć, jak dzwonił, i po raz drugi wykręcił alarmowy numer. Nie miał pojęcia, gdzie rozlega się dzwonek telefonu: centrala była gdzieś w Kensington. Zadzwonił trzy razy w dziesięciosekundowych odstępach; miał wrażenie, że jego SOS rozbrzmiewa w pustym pokoju, ale pewności nie miał... Nie mógł wezwać pomocy w żaden inny sposób, nie pozostawało mu nic innego, jak zlikwidować ślady w mieszkaniu. Usiadł koło telefonu i snuł plany, a raczej rozważał je w myślach i upewniał się co do nich, poczynił je bowiem dawno temu. Był prawie pewny, że w domu nie zostało nic ważnego, żadne książki, których używał do szyfrowania... nie trzeba było palić żadnych papierów. Mógł bezpiecznie zostawić dom, zamknięty i pusty... Psa, oczywiście, nie można było spalić, co więc miał zrobić z Bullerem? Jakże absurdalne było w takiej chwili przejmowanie się psem, którego nigdy nie lubił. Jego matka jednak nigdy nie pozwoliłaby Sarze zabrać Bullera na stałe do domu w Sussex. Mógłby go zostawić w schronisku, ale nie miał pojęcia, gdzie jest schronisko. To był jedyny problem, o którym nie pomyślał. Gdy wchodził na górę, aby obudzić Sarę, powiedział sobie, że to nieważne. .
- - Komputer, możesz to potwierdzić? .
-
Najlepsze
- Proszę pana, nie jestem pewien, czy posiadłszy umiejętność sprzedawania perfum Poupee-de-Oui, nadaję się na skrzyżowanie Metternicha z Amundsenem. .
Najbardziej znamienną, różniącą ich od ziemian cechę, o czym już zdążył się dowiedzieć, stanowiło to, że nie znali w ogóle pojęcia wojny oraz żadnej formy stosowania przemocy. W czasie pobytu w Nadszybiu Hunt utwierdził się w przekonaniu, że wynika to z jakiegoś wspólnego im wszystkim czynnika; doszedł do wniosku, że ich umysł musi być zasadniczo inaczej zorganizowany. Ani razu nie dostrzegł u ganimeda choćby śladu agresywności. Nigdy się o nic nie spierali, nie okazywali oznak zniecierpliwienia; wszystko wskazywało na to, że w ogóle nie są w stanie odczuwać złości. Nie zdziwiło go to zbytnio, spodziewał się bowiem takiego opanowania po rasie znajdującej się tak daleko w rozwoju cywilizacji. Ale uderzył go ich zupełny brak reakcji emocjonalnych, które mogłyby uchodzić za społecznie akceptowalny sposób wyładowania bardziej pierwotnych instynktów. Ganimedzi pozbawieni byli zupełnie zmysłu współzawodnictwa i nie rywalizowali ze sobą, nawet w łagodnej i przyjaznej formie, która przyjęta jest wśród ziemian i stanowi dla nich urozmaicenie życia.. - Och, ZORAK jest bardzo dobry, jeśli chodzi o tego typu sprawy. Szybko się uczy. Jesteśmy z niego dumni.. NIE! - zabronił mi, gwałtownie odrywając się ode mnie. Odłączył się, stawiając zapory, które niemal zupełnie mnie odcięły. Potem przekazał mi z ogłuszającą siłą: - Jeśli spróbujesz tego jeszcze raz, opuszczę cię. Całkowicie i na zawsze. Nie zobaczysz mojego ciała, nie dotkniesz moich myśli, a nawet nie poczujesz więcej mojego zapachu. Rozumiesz?. Ale następnego przeciwnika nie było.. - Tak jest - odparła dowodząca bez przekonania. - Ale na co mamy czekać?. W tymże roku Rząd Tybetański wyznaczył czterech wysokich urzędników, którzy mieli wyruszyć w podróż po świecie. Zazdrościłem im, że zawitają także w te strony świata, o których zawsze po cichu marzyłem... Podróż ta była wielkim wydarzeniem w ich życiu. Będą zapewne beztrosko zwiedzać szeroki świat i podziwiać wszystkie jego cuda. Z rozmysłem wybrano szczególnie wykształconych i postępowo myślących arystokratów, aby pokazać światu, że w Tybecie nie żyją dzikusi..