- Proszę pana, nie jestem pewien, czy posiadłszy umiejętność sprzedawania perfum Poupee-de-Oui, nadaję się na skrzyżowanie Metternicha z Amundsenem. .

Najbardziej znamienną, różniącą ich od ziemian cechę, o czym już zdążył się dowiedzieć, stanowiło to, że nie znali w ogóle pojęcia wojny oraz żadnej formy stosowania przemocy. W czasie pobytu w Nadszybiu Hunt utwierdził się w przekonaniu, że wynika to z jakiegoś wspólnego im wszystkim czynnika; doszedł do wniosku, że ich umysł musi być zasadniczo inaczej zorganizowany. Ani razu nie dostrzegł u ganimeda choćby śladu agresywności. Nigdy się o nic nie spierali, nie okazywali oznak zniecierpliwienia; wszystko wskazywało na to, że w ogóle nie są w stanie odczuwać złości. Nie zdziwiło go to zbytnio, spodziewał się bowiem takiego opanowania po rasie znajdującej się tak daleko w rozwoju cywilizacji. Ale uderzył go ich zupełny brak reakcji emocjonalnych, które mogłyby uchodzić za społecznie akceptowalny sposób wyładowania bardziej pierwotnych instynktów. Ganimedzi pozbawieni byli zupełnie zmysłu współzawodnictwa i nie rywalizowali ze sobą, nawet w łagodnej i przyjaznej formie, która przyjęta jest wśród ziemian i stanowi dla nich urozmaicenie życia.. - Och, ZORAK jest bardzo dobry, jeśli chodzi o tego typu sprawy. Szybko się uczy. Jesteśmy z niego dumni.. NIE! - zabronił mi, gwałtownie odrywając się ode mnie. Odłączył się, stawiając zapory, które niemal zupełnie mnie odcięły. Potem przekazał mi z ogłuszającą siłą: - Jeśli spróbujesz tego jeszcze raz, opuszczę cię. Całkowicie i na zawsze. Nie zobaczysz mojego ciała, nie dotkniesz moich myśli, a nawet nie poczujesz więcej mojego zapachu. Rozumiesz?. Ale następnego przeciwnika nie było.. - Tak jest - odparła dowodząca bez przekonania. - Ale na co mamy czekać?. W tymże roku Rząd Tybetański wyznaczył czterech wysokich urzędników, którzy mieli wyruszyć w podróż po świecie. Zazdrościłem im, że zawitają także w te strony świata, o których zawsze po cichu marzyłem... Podróż ta była wielkim wydarzeniem w ich życiu. Będą zapewne beztrosko zwiedzać szeroki świat i podziwiać wszystkie jego cuda. Z rozmysłem wybrano szczególnie wykształconych i postępowo myślących arystokratów, aby pokazać światu, że w Tybecie nie żyją dzikusi..