- Ale z nim rozmawiało się inaczej... Wszystko rozumiał, tak jak pan. - Wyraz jej twarzy zmienił się nagle, spojrzała na Paceya w dziwny sposób, jak gdyby niepewna, czy powiedzieć coś, co jej właśnie przyszło do głowy. Pacey już miał wstać i zakończyć rozmowę, zanim dziewczyna zamieni pokój w prywatny konfesjonał, ale nie zdążył. - Jest jeszcze coś. Zastanawiałam się, czy mam o tym komuś napomknąć. Wtedy wszystko wydawało się w porządku, ale... och, nie wiem... to krępujące. - Zerknęła na niego, jakby czekając na zachętę. Pacey odpowiedział spojrzeniem nie wyrażającym najmniejszego zainteresowania. Ale i tak zaczęła mówić. - Dał mi parę mikropamięci z uzupełniającymi danymi, które miałam dołączyć do komunikatów nadawanych przez Malliuska. Podobno zwykłe drobiazgi, ale... nie wiem... powiedział to jakoś dziwnie. - Odetchnęła z ulgą. - Tak czy inaczej, już pan teraz wie. .

Zaczęliśmy zejście po lodowcu. Znów podziwiałem jaki, bezbłędnie odnajdujące drogę wśród lodu. Wlokąc się z trudem za nimi pomyślałem odruchowo, o ile łatwiej by się szło na nartach po tych pozbawionych szczelin polach lodowcowych. Niewątpliwie byliśmy z Aufschnaiterem pierwszymi ludźmi, rozmawiającymi o nartach na szlaku pielgrzymek do Lhasy... Jakże wabiły nas - utrudzonych wędrowców - wznoszące się wkoło sześciotysięczniki! Z czekanami łatwo dałoby się je zdobyć - chociaż jeden!. - Ale dlaczego chcecie to zrobić? - zapytał Mr Fish z powątpiewaniem.. — W moim biurze — wykrztusił błagalnym tonem.. - Jeśli dobrze się spiszesz - powiedział Jean-Pierre - dam ci tyle pastylek, ile będziesz chciał. Ale nie próbuj mnie oszukać - jeśli to zrobisz, dowiem się i nigdy nie dam ci już ani jednej, i ból brzucha będzie się stawał coraz większy i większy, spuchniesz, a w końcu twoje kiszki wybuchną jak granat i umrzesz w męczarniach. Zrozumiałeś?. W nadziei, że znajdzie jeszcze jakiś materiał stosowny na procę, zebrał do kieszeni garść okrągłych kamyków. Jakiś czas szedł potem wzdłuż strumienia, aż zanurkował w krzaki na brzegu.. - Przed dwoma laty... - ciągnęła Wilga, krążąc po izbie - znów wybuchła zadawniona nienawiść do Rozumiejących. Królowa próbowała temu zapobiec, zapewne myśląc o tobie. Lud ją kocha, gdyż w czasie swoich rządów dokonała wielu zmian, lecz w tym przypadku miała do czynienia z głęboko zakorzenionymi uprzedzeniami. Tak więc, mimo sprzeciwu królowej Ketriken, polowanie na Rozumiejących wciąż trwało. Aż wreszcie, mniej więcej półtora roku temu, w Drzewieży w Księstwie Trzody miało miejsce przerażające wydarzenie. Według opowieści, która dotarła do Koziej Twierdzy, pewna dziewczyna była związana magią Rozumienia z lisem.... - Czy ją widzisz?. - Dziesięć sekund - oznajmił ZORAK..